niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział szósty

/Wracamy do narracji przez Sasame. Mam nadzieję,  że was nie zawiodę. /

     Doktor Anonim zawołał do siebie Izuki'ego, a ja poszłam do dziewczyn na wypieki robione przez  Mani.  Lecz po pewnym czasie wyszłam z tamtąd,  bo zaczęłam martwić o mojego diabełka.  Miał wrócić jakiś czas temu, a jednak nadal go nie ma. Sprawdziłam w pokoju tam też go nie było. Postanowiłam go poszukać,  ale dosłownie nigdzie nie mogłam go znaleźć.  Może ktoś go widział ? Zapytam się,  ale kogo ? Nikogo nie ma na korytarzu...
- Sasame !  Jak dobrze, że w końcu się znalazłaś.  Martwiłem się. - A jednak ktoś był i ten ktoś ściskał mnie teraz w swoich ramionach. Chyba mu już całkowicie odwala.
- Przepraszam, ja Pana nie znam.  Mógłby mnie Pan puścić ? Troszeczkę  się duszę... - Mężczyzna zgodnie z moją wolą wypuścił mnie z objeć i co się okazało,  że to w cale nie był mężczyzna.  To był chłopak starszy ode mnie o 3,  góra 4 lata.  Miał białe włosy dłuższe niż po ramiona,  ale tylko trochę i były związane na prawą stronę w kucyka,  jednocześnie na tę samą stronę na jego zielone oko i bez powodu nie podkreślam, że było zielone, bo lewe było białe i właśnie na to zielone spadała grzywka. Chyba jest tym heterochromikiem. Tak jeszcze dodając do tego to miał trzy pieprzyki ( kropki, nie jestem pewna, czy były to pieprzyki) pod zielonym, a jeden pod białym. Ubrany był dość charakterystycznie. Czarna bluzka z krótkim rękawem, czarne spodnie- coś jak rurki, ale nie do końca to,  i czarne buty po kolana. Wszystko z wstawkami materiału w biało-zieloną kratkę. Miał też na rękach czarne rękawiczki bez palców sięgające lekko za nadgarstek i przy pasku miał zawiązaną chusteczkę, chyba arafatkę, ale nie jestem pewna w czarno-biało-zieloną kratę. Jak to wszystko do siebie i do niego pasowało. Jeszcze ten uśmiech, przyjazny wyraz twarzy i świecące się radosne, ale zdziwione oczy. Wyglądał jak noo... taki trochę anioł... Nie, nie, nie o czym ja w ogóle myślę. 
- Nie pamiętasz mnie ?- Wyraźnie zesmutniał.
- Wybacz, ale niestety nie. 
- Uprzedzono mnie, że masz amnzję, ale myślałem, że skoro tak dużo nas łączyło, to o mnie nie zapomnisz.
- Wybacz. Ja naprawdę Cię nie pamiętam. - Ciekawe, czy powinnam.
- W takim razie, zacznijmy od początku. Miko Tokohiro. - Podał mi rękę.
- Sasame Toroshiko. - W sumie nie wiem , dlaczego mu się przedstawiłam, on mnie znał.
- Jestem z Sierocińca "Issho ni".
- A przypadkiem, nie miałam się przenieść w sobotę ? To przecież jeszcze cztery dni,
- Pomyślałem sobie, że jeśli przyjedzie po ciebie "obca" osoba i każe Ci wsiąść w "obcy" samochód, by zawieść Cię do "obcego" miejsca to możesz się czuć trochę niekomfortowo. Chciałem Cię spotkać, zobaczyć jak się czujesz i opowiedzieć Ci trochę o miejscu do którego jedziemy.- Cóż to jest za inteligentne stworzenie. To jest chyba możliwe, że znał mnie wcześniej. NIE. To jest pewne. Idealnie odszyfrował mój tok myślenia i uczucia. Dokładnie o tym myślałam tamtej nocy! 
- Ja bardzo chętnie z tobą porozmawiam, ale najpierw muszę kogoś znaleźć.
- Pomóc Ci ?
- Powiedz mi tylko, czy widziałeś może chłopaka w czarnych włosach, zielonych oczach  z identycznym odcieniem jak twoje prawe oko. Wysoki, szczupły w szpitalnych ciuchach.
- Widziałem go. Szedł po schodach na szóste piętro.
- Dzięki. Poczekaj na mnie w sali numer 6.
- Jasne, ale wróć.
- Oczywiście.
      Pobiegłam w stronę, która wskazał mi białowłosy chłopak. W sumie  jakby na to popatrzeć. Mieszkam w sierocińcu. Już się z tym pogodziłam. Myślę, jednak, że osoby, które tam znałam i ja dla nich. Uważam, że kim by oni nie byli, byliśmy jak rodzina. Choćby ten chłopak. Doskonale wiedział jakie, by były moje odczucia, gdyby się nie pojawił. Wsiadłam do windy. Przecież nie będę szła po TYLU schodach. Wyjechałam na wyznaczone piętro i ruszyłam w stronę najbliższych drzwi. Nagle usłyszałam coś co brzmiało jak przewrócenie. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam tam Izuki'ego. Leżał na łóżku, ręce miał przwywiązane do łóżka, ale nie był to mocny supeł, z łatwością mógł go urwać, ale nie on wolał, żeby ta różowa dziewucha siedziała na nim ! W oczach stanęły mi łzy jak on mógł. Dwa dni temu powiedział mi, że mnie kocha, a teraz co?  Leży na łóżku z jakąś dziunia. Nie wiedziałam jakie uczucia we mnie przeważały. Czułam smutek, ale jednocześnie straszny gniew i rozczarowanie. Idiota ! Debil ! Jak on mógł ?!
- ZDRAJCA ! - Wybiegłam z pomieszczenia. Biegłam po schodach jak opętana. Byle szybciej, byle dalej od niego. Słyszałam jak biegnie za mną, ale się nie zatrzymam. To co widziałam mówi jednoznacznie. Tylko się bawił. Traktował mnie jak zabawkę. Myślałam, że jest mi bliski, a to zwykły dupek. Zahaczałam o  różne rzeczy i o różnych ludzi, jednak mimo to biegłam dalej. Wybiegłam przez główne wejście szpitala i ruszyłam na tyły budynku. Po czym wspięłam się po schodach pożarowych na dach. Dach. Jedyne miejsce w tym badziewnym budynku w którym można się było wyciszyć, odprężyć i wszystko przemyśleć. I tylko ja tu przychodziłam i tylko w tych momentach w których czułam się naprawdę źle. Czarno-włosy mnie tu nie znajdzie. Nie wie,  że wiem jak się tu dostać. No, bo schody to jedyne przejście do tutaj.Siadłam na krawędzi i zaczęłam szlochać. To okropne.  Jak on mógł mi to zrobić ? Ufałam mu. Do moich oczu napływało coraz więcej łez, przez co wszystko co widziałam było kompletnie zamazane. W pewnym momencie  przechyliłam się do przodu. Siedziałam na krawędzi i nie trudno się domyślić, że prawie spadłam. Prawie..., bo ktoś mnie złapał. Na początku myślałam, że to Izuki, więc zaczęłam się trochę szarpać, ale po chwili ta osoba otarła mi łzy przez co moja widoczność się poprawiła. To był Miko. Nawet nie zauważyłam kiedy się pojawił. W sumie cieszę się, że to był on. Jakoś tak dziwnie mi ulżyło z tego powodu. Wziął mnie na ręce i wstał.
- Sas, zapamiętaj raz na zawsze to co Ci powiem "Wspomnień nie musisz brać ze sobą. I bez tego będą Cię prześladować". Ja jestem właśnie takim wspomnieniem. -  Pocałował mnie w czoło i położył mnie na swoim płaszczu (którego wcześniej nie miał. Był po kolana czarny z zielonymi wstawkami.) I usiadł koło mnie na ziemni. - Wiesz specjalnie położyłem Cie na środku. Przynajmniej nie popełnisz samobójstwa.
- Nie nazwała bym tego samobójstwem.
- A czym? Skokiem w przyszłość? Do nieba ?- W tym momencie obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Nie sądziłam, że po takim przeżyciu pół godziny później będę się śmiać.
- A w ogóle jak się tu znalazłeś ?
- Wracając z toalety widziałem jak zbiegałaś. I tego twojego kolegę też widziałem. Po prostu pobiegłem za tobą, ale twój znajomy pomylił kierunki i pobiegł w przeciwna stronę. Bałem się, że coś Ci się może stać.
- Masz niesamowite wyczucie czasu.
- Szczerze, to doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Mogę wiedzieć co się stało?
       I nagle poczułam chęć opowiedzenia mu wszystkiego od początku. Po kolei.  Moje serce bolało kiedy to opowiadałam. Ale chciałam to wyrzucić  z siebie. Nie wiem dlaczego akurat jemu to powiedziałam. Cały czas słuchał z wielką uwagą, czasem mi przytakując. W pewnym sensie czułam, że jest mi bliski i że chce mnie zrozumieć. To chyba jest powód tego, że jemu. Osobie poznanej godzinę temu powiedziałam o wszystkich wydarzeniach związanych z Izuki'm. Zwierzenie się dało mi wielka ulgę, bo zdołałam wyrzucić całą złość z siebie. Na sam koniec chłopak mnie objął i powiedział, że już niedługo będzie lepiej. Pomogło mi to bardzo i dodało tak wiele otuchy...
- Ano, Miko...
- Hmm?
- Dzięki za to, że mnie wysłuchałeś, choć nie powinnam Ci mówić, bo to moje problemy. To jednak zrobiło mi to dobrze, gdy się zwierzyłam.
- Nie ma za co. Wiem z doświadczenia, że zawsze musiałaś się w takich momentach komuś wygadać.  I kojarzy mi się, że było takich sytuacji więcej, niż jedna.
- No tak !
- Stało się coś?
- Przecież mnie znacz. Pewnie wiele razy spotykaliśmy się w tym sierocińcu. - W tym momencie tęczówki mi się powiększyły. Zna mnie to takie oczywiste. Przecież wie o mnie więcej niż jakieś głupie komputery. - Wiesz kim jestem na prawdę? Z kąd pochodzę ? Jaka normalnie byłam wcześniej? Jaka jest moja przeszłość ?
- Hej, hej zwolnij. Powiem Ci przecież po to tu przyjechałem. Tylko przystopuj. Najpierw mi powiedz ile ty wiesz, bo powtarzanie informacji nie ma żadnego sensu.
- Ok.  No więc nazywam się Sasame Toroshiko. Mam 16 lat. Moje urodziny są 8 listopada Mieszkam w sierocińcu "Issho ni", a o mojej rodzinie nic nie wiadomo. Tutaj znalazłam się w wyniku wypadku na wycieczce. Tyle.
- A jakieś zainteresowania odkryłaś?
- A to Ci po co ?
- Jestem ciekaw jak wiele się pokryje.- Wyszczerzył do mnie swoje białe ząbki. Wyglądał tak uroczo. STOP o czym ja myślę, przed chwilą zdradził mnie jeden chłopak, a ja już w myślach lecę na drugiego.  To nie ma sensu. Trzeba wrócić do rzeczywistości.
- No więc, lubię rysować i pisać wiersze i piosenki, lubię też je śpiewać, choć nie wychodzi mi to zbyt dobrze.Uwielbiam dźwięk gitary i taką nietypową muzykę. Bardzo się przejmuje swoimi ubraniami i dodatkami. Uwielbiam czytać książki. A i bardzo podoba mi się motyw aniołów, a zwłaszcza ich skrzydeł, W ogóle  jakoś tak świat fantastyki w stylu "Świat równoległy" mnie interesuje. Pokrywa się coś ?
- Wszystko.
- Naprawdę ? To teraz mi opowiedz coś o mnie czego nie wiem. Na przykład jaka byłam ?
-  Zawsze byłaś optymistką, która wszystkich podnosiła na duchu. Wiele razy można było zobaczyć, ze lubisz pomagać bezinteresownie i że rozumiesz innych ludzi, ale często nie umiałaś zrozumieć samej siebie. W pewnych sytuacjach, gdy na przykład ktoś chciał Ci pomóc, nie zgadzałaś się, bo zawsze chciałaś robić wszystko sama. Wyjaśnienie Ci czegoś w momencie kiedy się myliłaś też było ciężką rzeczą, bo strasznie uparta byłaś. Był z Ciebie człowiek raczej spokojny, ale potrafiłaś wybuchnąć, zwłaszcza w momentach, gdy widziałaś, że ktoś jest dręczony.Choćby nie wiem kim on był zawsze się umiałaś postawić. Ja i twoi najbliżsi zawsze Cię za to podziwialiśmy.
- Naprawdę taka byłam ?
- I mam nadzieję, że nadal będziesz.
- Postaram się. Ale mam wrażenie, że jest coś jeszcze.
- W sumie to teraz sobie uświadomiłem, że zawsze na pierwszym miejscu kładłaś ludzi i ich problemy,a  dopiero potem myślałaś o sobie. Kiedyś złamałaś sobie rękę, ale za nim poszłaś do "pielęgniarki"  najpierw musiałaś pomóc nam przenieść koleżankę, która była nieprzytomna. Zawsze udawałaś, że wszystko jest ok i, że nic Cie nie boli. Myślę, iż to dlatego, że nie lubiłaś jak ktoś się nad tobą litował, albo patrzył na twoją "porażkę". Taka byłaś osobą.
- Rozumiem. A znasz może moja historię ?
- Znam. Pojawiam się w niej bardzo często, więc znam ja bardzo dobrze.
- A opowiesz mi ?
- Oczywiście. Pomyślmy...
                  ... Miałem wtedy 11 lat, czyli było to w 2436 roku. Pomagałem wtedy w ogródku, który znajdował się przed głównym wejściem do Sierocińca. Zobaczyłem nagle kobietę. Ubrana była cała na czarno, a za rękę trzymała białowłosą i białooką dziewczynkę. Podszedłem do niej. Powiedziała mi tylko tyle, że owe dziecko nazywa się Sasame Toroshiko, ma 7 lat i urodziło się ósmego listopada. Potem odeszła zostawiając dziewczynkę ze mną. Zrobiło mi się żal tej małej kruchej osóbki, która ledwo trzymała się na nogach, więc chwyciłem ją za rękę i zaprowadziłem do dyrektorki i założycielki ośrodka Pani Makiko Adachi. Kobieta natychmiastowo założyła twoje akta, kazała Cię umyć, przebrać i nakarmić. Postanowiła, że się tobą zaopiekuję jak własnym dzieckiem. Ja sobie natomiast obiecałem, iż będę jej w tym pomagał i rzeczywiście odnalazłem się w roli starszego brata. Codziennie przychodziłem do Ciebie, opiekowałem się tobą i spędzałem z tobą czas, ale ty jakoś dziwnie nie chciałaś się odezwać nawet słowem. Podczas poszukiwania przyczyny znalazłem w twojej kurtce karteczkę z prośbą, która brzmiała " Proszę się zaopiekować dziewczynką, która przyprowadziła ta kobieta. Jednocześnie błagam, by nikt nie poszukiwał jej rodziny. Nigdy! Tak będzie lepiej dla wszystkich." Spełniliśmy tę prośbę i zastanawialiśmy się, czy to jest powód twojego milczenia. Było tak do roku 2439. Do momentu kiedy po raz pierwszy pokazałem Ci białe oko, bo zapomniałem wziąść z domu opaski na oko. Bardzo nie lubiłem tego, a nawet wstydziłem się tego, że jestem heterochromikiem. Jednak w tym dniu zmieniło się wszystko przez tę opaskę. Zaczęłaś ze mną rozmawiać jak normalna osoba. Opowiedziałaś o tym, że miałaś rodzinę, ale rodzice się tobą nie interesowali, a zajmował się tobą starszy brat. Jednak nie podałaś jego imienia. Opowiedziałaś także, że ta kobieta która Cie przyprowadziła to była znajoma twojej mamy, która zajmowała się tobą od dwóch miesięcy. Ani ja, ani Pani Adachi nie mogliśmy tego pojąć. Jednak cieszyliśmy się, że zaczęłaś funkcjonować jak normalna osoba. Po pewnym czasie odważyłaś się wyjść także z twojego pokoju. Miesiąc później poznałaś Eri. Czarnowłosą dziewczynkę starszą od Ciebie o rok. To ona stała się twoją najlepsza przyjaciółką i to własnie dzięki niej poznałaś resztę swoich najlepszych do teraz przyjaciół : Isei'a, Nejtan'a, Hira, Kyoko i Yumi. ( Nie będę Ci ich opisywał, bo ich poznasz później i sami o sobie opowiedzą) Dzięki nim stałaś się otwarta na świat i byłaś pełna radości dziewczynką. Rok później zaczęłaś uczęszczać do szkoły. Nadrobiłaś poprzednie trzy klasy podstawówki, a 4 klasę ukończyłaś prawie z najlepszym wynikiem. Był to nie tylko dla nas, ale także dla nauczycieli szok, bo wcześniej tylko dwie osoby z sierocińca dokonały takiego przełomu. Zakończyłaś podstawówkę z wyróżnieniem i rozpoczęłaś gimnazjum. Tam własnie odkryłaś, że lubisz pisać i szkicować. Twoją największą inspiracją były anioły. Twój pokój jest pełen ich rysunków, a do dziś pamiętam jak przychodziłaś do mnie i pokazywałaś swoje historie o nich. Twoja fascynacja nimi i pisaniem o nich zrodziła pragnienie udania się na studia humanistyczne. Do tego doszła później psychologia. Ukończyłaś Trzecia klasę z drugim najlepszym wynikiem. Po drugim pierwszym semestrze twoja szkoła zorganizowała wyjazd do Yokahamy, czyli tutaj. Z tego co wiem miał to być wyjazd "zapoznawczy", by klasy pierwsze się trochę zintegrowały. Z tego co wiem, w szpitalu znalazłaś się, ponieważ któryś z kolegów niechcący Cię przewrócił i upadając stłukłaś głowę o ławkę, albo jakieś krzesło już dokładniej nie pamiętam. Ostatnim ważnym faktem o którym powinnaś wiedzieć jest to iż. Trzy dni przed twoim wyjazdem chciałaś się ze mną spotkać. To był drugi raz kiedy mi się zwierzyłaś. Mówiłaś, że czujesz strach i niepokój. Że masz złe przeczucia. Boisz się, że znajdzie Cię ktoś, kogo nie chcesz spotkać i kogo się będziesz bała jeszcze bardziej. Obiecałem Ci, że Cię nie zostawię i że będę Cię chronił. To był moment w którym w końcu od siedmiu lat zebrałem się na odwagę, by Ci powiedzieć, że jestem w tobie zakochany. Na początku się wahałaś i w rezultacie nie dałaś mi odpowiedzi. Nie mam Ci tego za złe, ale chcę byś wiedziała, że naprawdę od kąd miałem trzynaście lat kochałem Cię całym sercem i teraz, gdy mam dwadzieścia to się dalej nie zmieniło...
- Tyle. Historia, która ja znam brzmi tak, a jeśli chcesz poznać jej poboczne wątki będziesz potrzebowała więcej czasu i więcej "starych" znajomości. - Nie mogłam nic  z siebie wykrztusić. przez chwilę siedziałam jak posąg. To niby nic takiego wielkiego, ale przed oczami stanęły mi momenty opowiedziane przez Mika. To o tym jak go poznałam, jak nie chciałam rozmawiać. Moment i uczucia, gdy widziałam go po raz pierwszy bez opaski. Widziałam jak poznałam Eri i innych. Zobaczyłam momenty swojej nauki, urywek swojego pokoju, aż w końcu zobaczyłam chwilę w której, Miko powiedział mi o swoich uczuciach.  I wtedy w myślach usłyszałam swoje własną wypowiedź " Wybacz. Ja naprawdę Cię nie pamiętam- Ciekawe, czy powinnam".  Teraz wiem, że powinnam go pamiętać.
- Sasame stało się coś?
- Nie po prostu próbuje sobie poskładać do kupy pewne rzeczy.
- Rozumiem.
- Po za tym myślę nad tym co powiedziałeś mi o swoich uczuciach i o tym, że nie dałam Ci odpowiedzi.
- Nie musisz się tym przejmować. 
- Nie, ja zobaczyłam wszystkie te momenty o których mi powiedziałeś. Odczułam to wszystko jeszcze raz. Ja wtedy byłam zszokowana, dlatego Ci nie powiedziałam.
- Nie martw się już tym. Co będzie to będzie...





1 komentarz:

  1. Jaki dupek, ****, zdrajca, ciota, idiota itd... !!!
    jak on mogl no jak on mogl! Xd
    miko jest 10000 razh lepszy ! ;)

    OdpowiedzUsuń