czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział drugi

       Nie wieżę temu co słyszę.  Nejtan.  Ten Nejtan jest tutaj ! Dlaczego ? Przecież to jest niemożliwe ! Tak się cieszyłam,  że już więcej go nie spotkam, a tu nagle mi wyskakują z czymś takim. No cóż. Trzeba się będzie dowiedzieć o co w tym wszystkim chodziło. Dlaczego  w szpitalu nie powiedział mi o wszystkim ?
- Sasa ! Ziemia do Sasame ! Ocknij się kobieto ! 
- Przepraszam Cię  Eri, zamyśliłam się.
- Nie szkodzi. Myślałaś o Nejcie ?
- Tak. Jest tyle rzeczy których nie jestem w stanie zrozumieć.
- Spokojnie. Jak się z nim zobaczysz wszystko się wyjaśni.- Czerwono włosa wyraźnie mnie pocieszyła.  Już po chwili zapomniałam o powodzie swojego wcześniejszego zamyślenia.  Zjedliśmy śniadanie  i wyszliśmy na podwórko.  Cały budynek był w kształcie czegoś takiego = |__|. Ogrody,  ławeczki i miejsca do zabawy na świeżym powietrzu znajdowały się po środku.  Zaczęliśmy rozmowę na wszelakie tematy. I w zasadzie już po chwili czułam się wśród nich tak swobodnie jakbym pamiętała wszystko i jakby się nic nie stało. Oni wszyscy są naprawdę bardzo miłymi i przyjaznymi ludźmi. W sumie nie wiem dlaczego tak się bałam tutaj wrócić i spotkać z nimi. W sumie nie wiem o co poszło, ale nagle Hiro zaczął się sprzeczać z Kyoko. Cała ta rozmowa jaką ja usłyszałam,  miała taki wielki sens, że aż postanowiłam ją zapisać.
- Jakbyś był dziewczyną, na pewno zmieniłbyś zadanie.
- Poczekaj chwilkę, tylko wyjmę z kieszeni mój magiczny pierścionek do zmieniania się w kobietę.- Włożył ręce do kieszeni na znak, że czegoś szuka. - Wiesz nie mogę znaleźć. Zastanawiam się czemu. A już wiem ! Bo ten pierścionek nie istnieje ! A ja, czy tego chcę, czy nie NIE MOGĘ BYĆ DZIEWCZYNĄ !
- A chciałbyś?
- A czy ja Ci wyglądam jakbym chciał być ?
- No tak trochę. Jakby tu dodać, a tam odjąć i trochę włosów dopiąć. To nawet nawet , by było.
- Przypomnij mi dlaczego ja cię jeszcze nie zabiłem ?
- Bo za zabójstwo grozi kara od 8 do 25 lat pozbawienia wolności, ewentualnie jest jeszcze dożywocie.
     Blondyn zrezygnował z odpowiedzi, a za to my zaczęliśmy się śmiać w najlepsze. Ani on, ani Kyoko nie wiedzieli dlaczego to robimy, ale po chwili i tak do nas dołączyli. Niestety mimo, iż było bardzo przyjemnie, czułam się bardzo zmęczona. Postanowiłam wrócić do pokoju. Eri zaproponowała,  że mnie odproawdzi. Nie miałam nic przeciwko, zwłaszcza, że jeszcze nie za bardzo odnajdywałam się w krętych korytarzach w budynku.  Gdy tylko weszłyśmy do środka, usłyszałam głos dziewczyny.
- Widziałam, że wcześniej na wzmiankę o Nejtanie, zbledłaś. Jest coś o czym nie wiem ?
-  Nie.Znaczy tak. Ja spotkałam go w szpitalu. Przeżyłam wtedy bardzo dużo dziwnych i niepokojących sytuacji.
- Rozumiem. Mówił mi, że Cię spotkał, ale był wyraźnie zaniepokojony po powrocie. Mówił, że przed nim uciekałaś. Opowiesz mi jak to wyglądało z twojej strony ?
- Jasne. - Zaczęłam opowiadać o moim pobycie w szpitalu, o tym jak poznałam Nejtana i o Izuki'm. O Miku na razie nie wspominałam. To chyba nie było już ważne, bo znajdowało się po za opowieścią. Dziewczyna słuchała z wielką uwagą. Byłam jej za to wdzięczna. - Tyle.
- Myślę, że powinnaś się z  nim spotkać jak najszybciej i powyjaśniać te zdarzenia. Ja tutaj muszę się oddzielić. Zmierzam do pewnego pokoju. Trafisz sama ?
- Mam nadzieję.
- Postaraj się nie zgubić. - Dziewczyna ruszyła w inny korytarz, a ja szłam dalej przed siebie próbując sobie przypomnieć, w którą stronę mam za chwilę skręcić.  Ale moja zacna osoba ma zawsze takie szczęście, że musi na kogoś wpaść.
- Przepraszam, nie zauważyłem Cię. - Usłyszałam znajomy głos, a później zobaczyłam rękę wyciągniętą w moją stronę. Po chwili spojrzałam na twarz owego osobnika.
- Nejtan...- Już chciałam powiedzieć "Co ty tu robisz?" lub "Zostaw mnie", ale przecież Eri mówiła, że nie jest zły. - Nic się nie stało.
- Na pewno ?
- Tak. W sumie tez przepraszam. Ja na ciebie też wpadłam.
- Ale to nie ja siedzę na podłodze. - Fakt, nadal byłam na ziemi. Chwyciłam się jego ręki i wstałam. - W sumie to właśnie do ciebie szedłem.
- A ja własnie wracałam do pokoju. Z tym ,że nie wiem dokładnie jak tam trafić.
- Zaprowadzę cię.
         Ruszyliśmy korytarzem "przed siebie i jeszcze dalej ", usłyszałam to od Hira. Bardzo fajny zwrocik. Droga minęła nam w ciszy, a po chwili staliśmy już pod "moimi" drzwiami. Wpuściłam chłopaka do   środka, po czym weszłam sama. Usiadłam na łóżku, a on poszedł w moje ślady. W sumie siedzieliśmy jeszcze w ciszy przez parę minut,  ale w końcu to on zebrał się pierwszy na odwagę, by się odezwać.
-  Sasame. Słuchaj. Wiem, ze w szpitalu zdarzyło się parę niefortunnych sytuacji, ale chciałbym je teraz z tobą wyjaśnić. Nie chce nieporozumień, a wiem, że to właśnie przez nie unikałaś mnie jak ognia.
- To była też trochę wina Izuki'ego, a po za tym trochę się bałam.
- No więc tak. Ja najpierw opowiem Ci swoją wersję, a później będziemy konfrontować to co się nie zgadza.
- Jestem za.
- A więc. Na początku nie wiedziałem, że byłaś w szpitalu. Zauważyłem Cię przypadkowo, kiedy "spacerowałem" po budynku. Znałem cię i chciałem podejść, ale ty byłaś nieprzytomna, więc zrezygnowałem. Potem poznałem Sori'ego i Izuki'ego, który jak się okazało był z tobą na oddziale. Nie lubiłem nigdy czarnowłosego i szczerze miałem przeczucie, że, gdy się do niego przywiążesz, mogą pojawić się problemy. Zresztą brunet za mną tez specjalnie nie przepadał, ale jak to mówią "Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej." W momencie, kiedy się obudziłaś ja byłem na badaniach. Żałowałem,  że ten cwel będzie pierwszy, ale spróbowałem  odegrać złego chłopca, który nie dopuści nikogo do ukochanej. Jednak nie wyszło to za dobrze, bo ty zaczęłaś mnie unikać. Gdy w końcu zastałem Cię samą, coś mną zawładnęło i w sumie nie wiem po kiego grzyba spróbowałem cię pocałować. W rzeczywistości, chciałem porozmawiać o tym skąd jesteś i tak dalej.  Potem musiałem wyjechać. I z mojego planu wyszło tyle co nic.
- Czekaj. Czyli udawałeś ?
- Tak.
- I ci się nie podobam ?
- Nie. Kyo mi się podoba. Ale jej nie mów.
- Spoko. Nie powiem. - A to ciekawy obrót sytuacji.
- Masz jakieś pytania?
- W sumie to nie. I ciesze się, że to był  blef, bo w pewnych momentach, naprawdę wydawało mi się, że to była prawda.
- A w jakich ?
- Hmm. Na przykład " Ona jest moja ". Na stołówce wtedy gadałeś z chłopakami.
- Słyszałaś to ?
- Tak schowałam się wtedy w cieniu.
- Przepraszam cię za to. Myślałem, że zniechęcę Izuki'ego.
- W sumie to dlaczego chciałeś go zniechęcić? I jak się teraz zastanowić, dlaczego on próbował mnie trzymać jak najdalej os ciebie ?
- I tak byś nie zrozumiała. Powiem tyle, że dowiesz się w swoim czasie. A jak już tak gadamy o tamtych wydarzeniach. To jak się to skończyło ?
- Byliśmy chwile razem, ale potem przez splot nieszczęśliwych wydarzeń się rozstaliśmy. A następnie poznałam Mika i ...
- I nagle wszystko stało się jasne i przejrzyste.
- Dokładnie. Skąd wiedziałeś ?
- Bo to jest Miko. Człowiek, który zawsze jest we właściwym miejscu i o właściwym czasie, zrównujący sobie serca innych, bez żadnego problemu, umiejący wyjaśnić nawet najbardziej skomplikowanych sytuacji w paru słowach.
- Rozumiem. Cieszę się, że dowiedziałam się trochę o jego charakterze, bo on sam o sobie nie umie kompletnie opowiadać.
- Tak wiem o tym. Jego trzeba poznać, a nie zadawać pytania.
- Trochę jak Ciebie. A właśnie. Dlaczego byleś wtedy w szpitalu ?
- Spadłem ze schodów i nabawiłem się krwiaka wewnętrznego.
- Uuuu, pewnie bolało.
- Tylko na początku, potem przestałem czuć ból.
- A własnie co było Sori'emu. Nie wyglądał, jakby był pacjentem.
 - Sori to była barwna, zawsze roześmiana postać. Mieliśmy z chłopakami ze sali z nim niezły ubaw. Ale sam fakt, dlaczego był w szpitalu nie był już taki kolorowy. Chłopak jest homoseksualistą. Pamiętasz co to jest homoseksualizm ?
- Jak się podoba ta sama płeć.
- Bardzo dobrze. A więc, jest homo.  Gdy wracał z imprezy do domu, został zgwałcony, ale jakby tego było mało, oprawcy, bo było ich kilku pobawili się chwilę nożem na ja jego ciele. Może i był uśmiechnięty, ale w głębi płakał. Zwykle jak widzieliśmy, że wylewa łzy w pokoju, to zostawaliśmy go z chłopakami samego.
- Biedny.
- Bardzo biedny. Nie ważne, czy to jest facet, czy kobieta, gwałt to zawsze będzie odebranie honoru, dumy i poczucia ludzkości.
- Rozumiem.
- Ja już muszę iść. Trzymaj się. I następnym razem nie zgub.
- Postaram się.
    Białowłosy wyszedł z mojego pokoju. Jakby nie było dopiero teraz sobie przypomniałam słowa chłopaka ze snu, że mam ufać tylko ludziom z białymi włosami, ale dlaczego mam go w ogóle słuchać? Wygrzebałam z rzeczy z torby telefon. Bo ja inteligentna dopiero z rana zorientowałam się, że posiadam coś takiego i zadzwoniłam do An. Obydwie z Mani były zachwycone, że o nich nie zapomniałam. W rezultacie opowiedziałam im o moich znajomych i o Nejcie. Były zachwycone. Podobno An'a wyszła już ze szpitala, a co lepsze zeszła się z Nathanielem. Jej siostra nie mogła tego przeżyć, ale w dniu dzisiejszym już podobno się z tym pogodziła. Jakby nie było szatynka wyszła nie długo po mnie. Rozłączyłyśmy się po jakiejś godzinie. Ach przecież nie ma mnie tam aż tak dłuuuugo. W każdym razie położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziły mnie głosy. O ile dobrze kojarzyłam była to Yumi, Kyoko i Eri. Gadały o czymś szeptem. Postanowiłam nie otwierać oczu i trochę podsłuchać.
- Myślicie, że te dziwne sny dalej ją nękają.
- Nie wiem, ale współczuję jej tego.
- Tyle nie przespanych nocy.
- Spytajmy ją po prostu o to.
- A jak ją nie nawiedzają, to wyjdziemy na wariatki.
-Dziewczyny. Yumi, Kyo przestańcie się kłócić. - Otworzyłam oczy, by pokazać, ze już nie śpię.. - Obudziłyśmy Cię ?
- Nie. Sama się obudziłam. - Wolę im nie mówić, że było inaczej i że słyszałam ich rozmowę, ale to bo oznaczało, ze ten koleś już wcześniej mnie "odwiedzał".- Która godzina ?
- Osiemnasta.
- Aż tyle spałam ?
- Noo niestety. A wszyscy chcieli, żebyś opowiedziała o tym jak było w szpitalu. Ale po półgodzinnej dyskusji i ustaleniu faktu, ze wróciłaś późno, a obudziłaś się bardzo wcześnie postanowiliśmy ci wybaczyć.
- Kyoko ty to wiesz jak podbudować człowieka. Opowiem wam kiedy indziej. O co wam chodziło z tymi snami ?
- Eri teraz twoja kolej wyjaśniaj.
- Oczywiście już. No chodziło nam mniej więcej o to, że zanim miałaś wypadek, miewałaś w nocy takie dziwne sny, jakby nawiedzenia. Przez to wiele osób zaczęło cię uważać za jakąś nienormalna lub za wariatkę. Niektórzy biorą cię za medium i połączenie z tamtym światem. Tak naprawdę akceptuje cię tylko nasza paczka i Pani Adachi.
- Rozumiem.
- Ja powiem od siebie. - Wtrąciła się niebieskowłosa.- Że nawet jeśli teraz miewasz te sny, to powinnaś to zachować tylko dla siebie, ewentualnie spisać do pamiętnika, ale nie mów nikomu. Wiele osób ma nadzieje, że teraz będziesz "normalna". Jeśli obchodzi cię ich zdanie, albo swoja prywatność. Zrób tak jak ci mówię, ale chcemy z dziewczynami, żebyś wiedziała, że zawsze będziemy przy tobie jakbyś nas potrzebowała.
- Dziewczyny jesteście kochane. Dziękuję, że mogę mieć w was oparcie....


..." Tego dnia znów zasnęłam jak gdyby nigdy nic, a ten chłopak znów pojawił się w moim śnie. Tym razem jednak był inaczej ubrany. Miał inny ton. A jego wypowiedzi nie łączyły się z tamtymi. Pokazał mi coś niesamowitego. Przeniosłam się do innego świata. Niby podobnego, ale coś go odróżniało. Przechadzaliśmy się chodnikiem, aż w końcu zdałam sobie sprawę, iż wokoło nas są ludzie w kolorowych włosach, ale głównie w białych. Co prawda ubrani w różnie w różne kolory, ale wciąż była ta biel. Nie było ich wielu. Naliczyłam , może sześciu starszych mężczyzn i paru młodych, jednak jeśli chodzi o kobiety, żadna oprócz mnie nie miała białych włosów. Przyjrzałam  się otoczeniu. Nie było aut. Wszędzie mimo tego , iż zdawało się, że jesteśmy w centrum miasta było zielono. Miejsce było zadbane i miało swój urok. Dopiero po chwili zorientowałam się o co chodzi i dlaczego nie widziałam pojazdów. Oni mieli skrzydła. Latali od jednego do drugiego miejsca. Jak gdyby to było nic. Zainteresowało mnie to, że każdy ma skrzydłach pod kolor włosów.  To było naprawdę fascynujące miejsce. Chciałbym jeszcze do niego wrócić.  Chciałabym być jedna z tych wspaniałych istot. "...