Postanowiłam się jakoś wydostać i "pozwiedzać" szpital. Pomysł był taki udam, że zasnęłam, a on sobie pójdzie gdzieś tam, gdzieś daleko w każdym razie, a ja sobie ucieknę w przeciwną stronę. I BINGO ! Udało się. Wyszedł, a ja jak mówiłam poszłam w druga stronę, na początku starając się, by mnie nie zauważył, ale później o tym zapomniałam, bo zaciekawiło mnie coś innego. Na korytarzach wisiały śliczne obrazy i wszelakie plansze dotyczące człowieka. Obok mnie było tytlu ludzi i każdy był inny. Niesamowite, że na świecie jest ich tysiąc i jeszcze więcej razy niż tutaj,a każdy z nas się różni. Nawet takie bliźniaki różnią się charakterem, czy podejściem do życia lub umiejętnościami. Niestety z moich zamysłów wyrwał mnie obraz kogo? A no Izuki'ego, który nagle pojawił się na "horyzoncie" . Nie patrząc na to do jakiego pokoju wchodzę, otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i wkroczyłam do pomieszczenia. Zauważyłam, że patrzą się na mnie dwie dziewczyny, które aktualnie się tam znajdowały. Jedna leżała w łóżku (w zasadzie to siedziała). Miała jasnobrązowe włosy po ramiona, zielone oczy i ręce całe w bandażach. Druga siedziała na stołku koło łóżka jej włosy sięgały do połowy stołka (czyli jakby wstała to było by trochę nad kolana) i były koloru ciemnego blondu i niebieskie oczy, bardzo ładnie wyglądało. Obrana była w jeansowe ogrodniczki założone do połowy i jasną wręcz odblaskową bluzkę na ramiączkach i niebieskie trampki. Patrzyłam na nie jak jakaś głupia.
- Cześć stało się coś ? - Widać, że mają niezły synchrom
- Cześć, przepraszam, że tak wparowałam do was.
- Nic się nie stało. Jak już jesteś to zostań, będzie nam bardzo miło.- Blondynka miała naprawdę miły głos.
- Naprawdę, mogę ?
- Jasne siadaj koło mnie na łóżku, bo drugiego krzesła niestety nie posiadamy. A tak w ogóle ja jestem An, a moja długowłosa siostra to Mani.
- Miło mi was poznać. Ja jestem Sasame.- Usiadłam koło szatynki.- Co Ci się stało w rękę?
- An jest harcerzem i jak byli w lesie to miała przygodę z wściekłą wiewiórką i wężami..
- Współczuję Ci. - Naprawdę zrobiło mi się jej żal. Myślę, że nikt nie chciałby być ugryziony przez węża.
- A tobie co się stało?W przeciwieństwie do mnie wyglądasz na zdrową.
- Mam amnezję.
- Amnezję? Serio? Jestem ciekawa jak to jest stracić pamięć. No wiesz zapomniałabym o An'ie.
- Bo ja Ci dam o sobie zapomnieć.
- Masz rację nierealne.
- A wy jesteście kim dla siebie ?
- Siostrami.- Powiedziały znowu razem z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Rozumiem.
- A ty ile tu jeszcze zostajesz ?
- Szczerze powiedziawszy nie wiem , chyba długo...
- To będziesz do mnie wpadać? Oprócz Mani nie znam tu nikogo innego.
- Jasne jak się uwolnię od mojego współlokatora.
- Haa jesteś w pokoju z chłopakiem? Farciara, jak przychodzę do An to oprócz niej żywej duszy tu nie ma.
- Przynajmniej nie musi od niego uciekać.
- Czemu od niego uciekasz? - An wyraźnie się zaciekawiła.- Jest, aż taki brzydki, że nie chcesz na niego patrzyć, ale Ci zamyka pokój, czy jak ?
- Nie jest brzydki.... Jest nawet ładny i opiekuńczy, moim zdaniem zbyt opiekuńczy. Nigdzie mi nie pozwala wyjść. Jakbym była jakąś małą dziewczynką. Ja rozumiem, że nie pamiętam wszystkiego no, ale bez przesady.
- Myślę, że jest zazdrosny.
- Problem jest w tym An'o, że ja tu nikogo nie znam.
- Zastanów się czy na pewno.
- No jest jeszcze jego dwóch kolegów. A z jednym nawet nie rozmawiałam.
- Mani to potwierdzi, iż ja jestem specjalistka od takich problemów.
- Tak, potwierdzam.
- Uważam, że w pewnym sensie on boi się, że ci jego koledzy zabiorą mu Ciebie. Porozmawiaj z nim o tym. Powinno się wszystko wyjaśnić.
- Ok. Myślę, że tak zrobię, ale ja muszę już iść, bo będzie się martwił. Spotkamy się później. Pa
- Paaa ! - Znowu powiedziały to razem.
Ruszyłam w stronę pokoju. Trochę zabłądziłam po drodze, ale w rezultacie odnalazłam drogę. Gdy tylko weszłam zobaczyłam Izuki'ego, który wyglądał jak kłębek nerwów, chodzący tam i z powrotem po pokoju. Jednak w momencie kiedy mnie zauważył, w sekundzie był przy mnie i mnie przytulił. Czułam jego ciepło, które było takie przyjemne.
- Gdzie byłaś martwiłem się i to bardzo, że coś Ci się stało. Mówiłem, żebyś z tąd nie wychodziła.- Chyba sobie przypomniał, że się do mnie przytula, bo momentalnie się odsuną.
- Ja wiem, ale ty też musisz zrozumieć, że nie mogę cały czas siedzieć w jednym pomieszczeniu. Nudzi mi się. A z moją pamięcią jest coraz lepiej. Po za tym poznałam bardzo fajne dziewczyny i mam zamiar jedną z nich, która leży na sali odwiedzać. Musisz zrozumieć, że ja też mam swoje potrzeby i nie możesz mnie tu trzymać na siłę.
- Rozumiem. Nie będę, ale chciałbym wiedzieć w jakim pokoju mam Cię ewentualnie szukać.
- W 102.
- Rozumiem.
- A i rozmawiałam z nimi o mojej sytuacji i jedna z nich stwierdziła, że po prostu jesteś zazdrosny, ma rację ? - Chłopak zrobił się na twarzy cały czerwony.
- Noooo, trochę jestem.
- O kogo ?
- O moich kolegów.
- Dlaczego ?
- Ja wiem jacy oni są. Wiem, że Nejt jest zdolny do wszystkiego, zwłaszcza, że jemu też się podobasz. Ja chcę byś była bezpieczna.
- Wiem, że chcesz dobrze, ale nie możesz mnie trzymać w jednym miejscu. - Przytuliłam się do niego. - Poza tym "też" ?
- Tak też. Wiedziałaś, że jesteś bardzo ładna ? Masz wspaniały charakter i śliczne białe oczy.
- Dziękuję.
Staliśmy tak wtuleni i zaczerwienieni nawet nie wiem ile. Było mi tak dobrze. Mogłam zostać tak wieczność, ale nagle Anonim wparował nam do pokoju pytając, czy nie przeszkadza. Było późno i opieprzył nas, że jeszcze nie leżymy w łóżkach. Jak rozkazał tak też zrobiliśmy, by się nie kłócić. Jednak, gdy tylko doktorek wyszedł chłopak momentalnie znalazł się w moim łóżku. Nie protestowałam, a wręcz przeciwnie wtuliłam się w niego. Momentalnie zasnęłam.
- A ty ile tu jeszcze zostajesz ?
- Szczerze powiedziawszy nie wiem , chyba długo...
- To będziesz do mnie wpadać? Oprócz Mani nie znam tu nikogo innego.
- Jasne jak się uwolnię od mojego współlokatora.
- Haa jesteś w pokoju z chłopakiem? Farciara, jak przychodzę do An to oprócz niej żywej duszy tu nie ma.
- Przynajmniej nie musi od niego uciekać.
- Czemu od niego uciekasz? - An wyraźnie się zaciekawiła.- Jest, aż taki brzydki, że nie chcesz na niego patrzyć, ale Ci zamyka pokój, czy jak ?
- Nie jest brzydki.... Jest nawet ładny i opiekuńczy, moim zdaniem zbyt opiekuńczy. Nigdzie mi nie pozwala wyjść. Jakbym była jakąś małą dziewczynką. Ja rozumiem, że nie pamiętam wszystkiego no, ale bez przesady.
- Myślę, że jest zazdrosny.
- Problem jest w tym An'o, że ja tu nikogo nie znam.
- Zastanów się czy na pewno.
- No jest jeszcze jego dwóch kolegów. A z jednym nawet nie rozmawiałam.
- Mani to potwierdzi, iż ja jestem specjalistka od takich problemów.
- Tak, potwierdzam.
- Uważam, że w pewnym sensie on boi się, że ci jego koledzy zabiorą mu Ciebie. Porozmawiaj z nim o tym. Powinno się wszystko wyjaśnić.
- Ok. Myślę, że tak zrobię, ale ja muszę już iść, bo będzie się martwił. Spotkamy się później. Pa
- Paaa ! - Znowu powiedziały to razem.
Ruszyłam w stronę pokoju. Trochę zabłądziłam po drodze, ale w rezultacie odnalazłam drogę. Gdy tylko weszłam zobaczyłam Izuki'ego, który wyglądał jak kłębek nerwów, chodzący tam i z powrotem po pokoju. Jednak w momencie kiedy mnie zauważył, w sekundzie był przy mnie i mnie przytulił. Czułam jego ciepło, które było takie przyjemne.
- Gdzie byłaś martwiłem się i to bardzo, że coś Ci się stało. Mówiłem, żebyś z tąd nie wychodziła.- Chyba sobie przypomniał, że się do mnie przytula, bo momentalnie się odsuną.
- Ja wiem, ale ty też musisz zrozumieć, że nie mogę cały czas siedzieć w jednym pomieszczeniu. Nudzi mi się. A z moją pamięcią jest coraz lepiej. Po za tym poznałam bardzo fajne dziewczyny i mam zamiar jedną z nich, która leży na sali odwiedzać. Musisz zrozumieć, że ja też mam swoje potrzeby i nie możesz mnie tu trzymać na siłę.
- Rozumiem. Nie będę, ale chciałbym wiedzieć w jakim pokoju mam Cię ewentualnie szukać.
- W 102.
- Rozumiem.
- A i rozmawiałam z nimi o mojej sytuacji i jedna z nich stwierdziła, że po prostu jesteś zazdrosny, ma rację ? - Chłopak zrobił się na twarzy cały czerwony.
- Noooo, trochę jestem.
- O kogo ?
- O moich kolegów.
- Dlaczego ?
- Ja wiem jacy oni są. Wiem, że Nejt jest zdolny do wszystkiego, zwłaszcza, że jemu też się podobasz. Ja chcę byś była bezpieczna.
- Wiem, że chcesz dobrze, ale nie możesz mnie trzymać w jednym miejscu. - Przytuliłam się do niego. - Poza tym "też" ?
- Tak też. Wiedziałaś, że jesteś bardzo ładna ? Masz wspaniały charakter i śliczne białe oczy.
- Dziękuję.
Staliśmy tak wtuleni i zaczerwienieni nawet nie wiem ile. Było mi tak dobrze. Mogłam zostać tak wieczność, ale nagle Anonim wparował nam do pokoju pytając, czy nie przeszkadza. Było późno i opieprzył nas, że jeszcze nie leżymy w łóżkach. Jak rozkazał tak też zrobiliśmy, by się nie kłócić. Jednak, gdy tylko doktorek wyszedł chłopak momentalnie znalazł się w moim łóżku. Nie protestowałam, a wręcz przeciwnie wtuliłam się w niego. Momentalnie zasnęłam.
Nie pamiętam do której spałam, ale gdy się obudziłam Izuki'ego już nie było. Śniadanie już się zaczęło. Przebrałam się w moją ulubioną spódniczkę w kratkę i biały podkoszulek i założyłam na to ten okropny szpitalny kitel. Wyszłam z pokoju. Cały czas moje myśli krążyły wokół czarnowłosego i jego słów z wczoraj, nawet nie patrzyłam, gdzie idę. Szybko odbiło się to na moim ciele, bo wpadłam w kogoś i oczywiście to ja spadłam na ziemie i to ja się potłukłam. Wstałam i przeprosiłam jegomościa, ruszając przed siebie nie patrzyłam mu nawet w twarz i po chwili tego pożałowałam. Ów osobnik chwycił mnie za rękę i przyciągną z powrotem do siebie. Białe włosy, zielone oczy to był Nejtan. Chłopak przez chwilę wpatrywał się prosto w moje oczy,a potem przybliżył się do mnie. Nie miałam siły, by się wyrwać i czekałam z przerażeniem na to co się wydarzy. Jednak nic się nie wydarzyło. Zrobiło mi się słabo. Zamknęłam na chwilę oczy, a gdy je otworzyłam mignęła mi przed nimi czarna czupryna. Już nie byłam trzymana przez Nejtana. Widziałam jak Izuki uderzył białowłosego i jak tamten mu oddał, słyszałam jak krzyczeli na siebie, ale wszystko to mi się zamazywało. Wszystko było zamazane i robiło się czarne. Po chwili znalazłam się w czymś co dosłownie było czarna przestrzenią....
Gdzie ja jestem ? Wszystko jest czarne. Nic tu nie ma. Nie, jest lustro. Podejdę do niego. Jestem. Niemożliwe. Umarłam? Przecież chodzę. Żyję? Dlaczego widzę siebie jako anioła?
-Witaj.- To coś przemówiło do mnie. Lustra nie gadają. Jestem tego pewna. A może oszalałam?- Nie oszalałaś.- Skąd ona o tym wie i dlaczego ja się nie mogę odezwać? - Wiem, bo jestem tobą. Znam wszystkie twoje myśli. Nie mogę Ci dokładnie powiedzieć kim jestem, ale mam dla Ciebie rade: Patrz uważnie na ludzi z którymi przebywasz, bo mogą się oni okazać w rzeczywistości inni niż są naprawdę......
-Witaj.- To coś przemówiło do mnie. Lustra nie gadają. Jestem tego pewna. A może oszalałam?- Nie oszalałaś.- Skąd ona o tym wie i dlaczego ja się nie mogę odezwać? - Wiem, bo jestem tobą. Znam wszystkie twoje myśli. Nie mogę Ci dokładnie powiedzieć kim jestem, ale mam dla Ciebie rade: Patrz uważnie na ludzi z którymi przebywasz, bo mogą się oni okazać w rzeczywistości inni niż są naprawdę......
- Sasa ! Sasa ! Saaaa-saaa ! Kobieto otwórz oczy !
- Już, już An. Obudziłam się.
- Całe szczęście.- Dziewczyna obdarowałam mnie szczerym uściskiem w pakiecie z uśmiechem.
- Ale co ty tu robisz ? Nie powinnaś być u siebie ?
- To, że mam ręce w bandażach nie znaczy, ze nie mogę wychodzić. Żartuję byłam w toalecie, ale usłyszałam jak ktoś na siebie krzyczy, po głosie wywnioskowałam, że to faceci i przy okazji padło twoje imię to postanowiłam zobaczyć o co chodzi, a gdy przyszłam leżałaś już na ziemi.
- Dziękuję.
- Nie dziękuj mi tylko Izuki'emu. To on był przy tobie cały ten czas i to on pilnował Cię jak oczka w głowie.
- Nie przesadzaj An'o.- Chyba się trochę zakłopotał.
- Oj wcale nie przesadzam. Sasa ja się muszę ulotnić, bo mnie pielęgniarki zjedzą, że mnie tyle nie ma. Papa.
- Pa. - I wyszła i zostałam w pokoju sama z Izuki'm. Przez pewien czas panowała między nami grobowa cisza.
- Wiesz nawet fajna ta twoja koleżanka.
- Mówiłam.- A może nie nie pamiętam, czy mówiłam, ale wiem, że mówiłam strasznie przyciszonym głosem.- Izuki.
- Hmmm?
- Gniewasz się za to z Nejtanem ?
- Gniewasz się za to z Nejtanem ?
- Po pierwsze nie, bo do niczego między wami nie doszło, a po drugie nawet jeśli by doszło to tylko Nejtan byłby winien. - Usiadł koło mnie na łóżku i przytulił. Znowu było mi tak cholernie przyjemnie. - Mówiłem Ci, że on jest zdolny do wszystkiego.
- A jak mam go unikać ? Nie chce go więcej spotkać na swojej drodze.
- Pomogę Ci. Unikaj siłowni, stołówki wtedy, gdy nie jemy i jego pokoju.
- Rozumiem.
- Obiecuję Ci, że to się więcej nie zdarzy.- Chłopak przyłożył swoje czoło do mojego i popatrzył mi prosto w oczy, jakby chciał zajrzeć w głąb mojej duszy...