sobota, 8 listopada 2014

Rozdział drugi


/Przepraszam, że tak późno, ale niestety miałam dwa konkursy na głowie i musiałam się do nich przygotować/

       Nie mogłam zasnąć przez długi czas. Po prostu mi się nie chciało. Nawet jak zasnęłam to budziłam się  parę minut później.  Organizm odmawiał mi posłuszeństwa, ale w sumie komu chciałoby się spać po tym jak przeleżał trzy tygodnie ? Nie  wiem co  ze sobą zrobić.  Po czym uświadomiłam sobie,  że  Izuki mówił o tym jak wyglądam, a sama nie mam o tym bladego pojęcia. Postanowiłam poszukać czegoś w czym  będę się mogła zobaczyć (Jak się później dowiedziałam nazywa się to lustrem).  Spróbowałam wstać z łóżka, ale nie bardzo mi to wychodziło, bo od razu upadałam.  Po kilkunastu próbach "mądra" ja wpadła na pomysł złapania się czegoś.  I takim sposobem przeszłam połowę sali - trzymając się jakiejś poręczy, albo kantów łóżek. Przez następną połowę udało mi się przejść bez podtrzymywania się.  Sukces !  Z  mojego punktu widzenia wychodziło to lepiej niż wyglądało na prawdę.  Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz, gdzie zauważyłam jedną z pielęgniarek, ona zresztą tez zauważyła mnie.  Nawet się do mnie nie odezwała, a co dopiero by było jakby miała wstać.  Jedyne co zrobiła to pokazała mi w którą stronę mam iść domyślając się, że szukam lustra, które było w tej no....łazience ?  Poszłam we wskazaną stronę i po minucie dotarłam do pomieszczenia.  W  środku na szczęście powiesili lustro i to wielkie.  Mój współlokator  faktycznie mówił prawdę.   Mam białe, długie włosy sięgające po biodra z grzywką na prawą....tak na prawą stronę.  Twarz szczupła, owalna, długie rzęsy, lekko-różowe usta i białe naturalne oczy. W tym jakże słabym świetle zauważyłam, że mam dość jasną karnację. Jeśli chodzi o budowę ciała to nie byłam zbyt wysoka,  ale jakoś przesadnie niska też nie byłam, taka moim zdaniem średnia.  No cóż, nie powiem bym grzeszyła urodą, ale brzydka też nie jestem raczej taka standardowa. 
       Po dokładnym oglądnięciu wróciłam do pokoju. Słowo daję poruszanie się o własnych siłach wychodziło mi coraz lepiej.  Heh i znowu nie mam co robić.  Nie wiem nawet która godzina... Położyłam się na łóżku i leżałam, leżałam, leżałam i w końcu mi się to leżenie znudziło razem z gapieniem się na sufit.  Podniosłam się i w tym momencie zauważyłam,  że na tej no...półeczce (?) koło Izuki'ego leży jakiś kolorowy papier.  Chyba się nie obrazi jak go sobie na chwilę pożyczę, prawda ?  Wzięłam kolorowe kartki do ręki i zaczęłam czytać okładkę  "Mayazgn Sporłowg" . No to chyba powinno inaczej brzmieć.  No cóż może sobie przypomnę coś innego. Otworzyłam gazetkę, po czym przewertowałam kartki gdzieś tak na środek.  Próbowałam powtarzać liczby ( mówiłam sobie numery stron) i kolory, które widziałam na obrazkach.  Ku mojemu zdziwieniu pamiętałam więcej, niż się wydawało. Może nie jest ze mną tak źle ?  Odłożyłam pisemko z powrotem .  I  teraz siedziałam na łóżku i wpatrywałam się w ścianę. Nudno mi !  Rzuciłam się na poduszkę, która zresztą jest strasznie nie wygodna.  Jak ja mogłam na tym przeleżeć tyle czasu.   To przecież nie realne jest. Obróciłam się w stronę Izuki'ego , który zresztą twarz miał zwróconą w moją stronę.  Wyglądał naprawdę słodko... O czym ja myślę ?  Schowałam ręce  w twarz, bo jakoś tak było mi wstyd za siebie.  Niestety moje rozmyślanie przerwał ruch bruneta. Chyba go obudziłam.  Otworzył oczy - Na pewno go obudziłam i będzie zły.  Chyba potrzebował chwili, aby dojść do siebie, po czym spojrzał na mnie. Będzie krzyczał...
- Od jak dawna nie śpisz ? - Byłam gotowa na coś w stylu " Dlaczego mnie obudziłaś?! Przecież mówiłem Ci, że jestem śpiący!",  a  tu wyjeżdża z czymś takim.
- Nie jestem pewna, czy mogę powiedzieć, że w ogóle spałam co prawda próbowałam parę razy, ale się budziłam, więc nie bardzo mogę powiedzieć od jak dawna nie śpię. Zwłaszcza, że jakoś tak nie pamiętam jak się zegarek odczytuje. -  Wskazałam palcem na urządzenie z którego wczoraj odczytywał godzinę.
- No tak. Mogę się założyć, że wieczorem będziesz padała jak mucha.
- Jak co ? - Porównał mnie do "muchy" to była jakiś owad nie ? 
- Jak to stworzonko co siedzi Ci na kołdrze. Chodzi o to, że będziesz bardzo zmęczona. - I nie mógł tak od razu powiedzieć ? - A właściwie co robiłaś przez ten czas ?
- Byłam w łazience - oglądnąć się w lustrze, leżałam na łóżku patrząc się w sufit i umierając z nudy i popatrzyłam sobie na twoje pisemko. Nie gniewasz się ?
- Nie mam potrzeby się gniewać. Ale skoro je oglądałaś to znaczy, że chyba chciałaś sobie coś przypomnieć nieprawdaż ?
- Tak trochę.  Wiem,  że niektóre rzeczy mi się jeszcze mylą, ale za to inne pamiętam perfekcyjnie.
- No to zobaczymy.-  Kazał mi czytać różne teksty, mówić jaka to liczba i wymieniać kolory.  Nie wiem w sumie,  czy była zadowolony z tego co mu odpowiadałam, ale ja uważam, że było ok . - Wychodzi na to,  że poradziłaś sobie w miarę dobrze. - Mówiłam, ze nie było tak źle. - Myli Ci się 6 i 9,  pomarańczowy z czerwonym i literki "y" z "g", "t" z "ł"  i "l" z "i".  To naprawdę nie dużo.  Myślę, że mogę powiedzieć, że jestem dumny. A teraz idziemy na śniadanie.
- Na śniadanie?
- Posiłek na początku dnia. Jest za piętnaście ósma zaraz będą serwować.
        Izuki pokazał mi moje ciuchy i wyjaśnił mi jak mam co założyć. Jakby nie lepiej było jakby mi po prostu pomógł. Powiedział też " Odwracasz się w stronę drzwi, które są zamknięte. Ja się obracam w stronę okna i ani mi, ani tobie nie wolno się odwracać"  Nie wiem o co mu chodzi, ale niech mu będzie. Po chwili przebrani szliśmy w stronę stołówki,  jak wyjaśnił Izu. Dostaliśmy jakieś kanapki na których, rozpoznałam ogórka, pomidora, sałatę, rzodkiewkę, szczypiorek i ser. Nie mogłam rozpoznać jaka przyprawa na tym była, ale było naprawdę przepyszne.  Usiedliśmy przy stoliku, który stał całkowicie w rogu. I jeszcze do tego kazano mi ( Jak on w ogóle śmiał MI rozkazywać ZNOWU ?) "przytulić" się do ściany.  Po jakiś 5 minutach dosiedli się do nas dwaj chłopacy. Oczywiście mnie nie zauważyli co było w sumie plusem, bo jakoś tak nie bardzo miałam ochotę rozmawiać z kimkolwiek, kto nie był Izukim. Po chili rozpoznałam, że jednym z nich był Sori. Nie opisałam wam wcześniej jak wygląda.  Tak więc :  Ma krótkie blond włosy, ułożone w artystyczny nie ład z warkoczykiem z lewej strony oraz niebieskie oczy. Jest niższy od Izuk'iego, czyli taki więcej niż średni. Ma masę blizn i siniaków na rękach. Nie wygląda na jakoś specjalnie wysportowanego. Drugi chłopak miał tak samo jak ja białe włosy, ale ścięte do ramion z grzywką na prawe oko, po lewym było widać, że są zielone i jeszcze pod tym samym na które spadały włosy miał trzy pieprzyki. Był mniej więcej wzrostu mojego  współlokatora i widać było,  że jest wysportowany. Może to tan jak mu tam było Najt..Niet...Nej...Nejtan ! Jestem pewna, że to Nejtan.  Wracając do śniadania. Panowie zaczęli rozmowę i po paru minutach Izuki, który wcześniej spoglądał, czy nic mi nie jest chyba zapomniał o moim istnieniu, bo przestał to robić. Kiedy kończyłam jeść drygą kanapkę ten cały Nejtan nagle poruszył MÓJ temat.
- Izu, a to prawda,  że mój aniołek się obudził ?- Co znaczy "jego aniołek", myślałam, ze  tylko Izuki mnie tak przezywa.
- Ona nie jest twoja Nejt. - To prawda jestem swoja.
- Jest moja, a wiesz dlaczego?  Bo to JA byłem tu pierwszy,  JA wam powiedziałem jak się nazywa, bo to JA szperałem w danych. Ona jest MOJA ogarnijcie to, Bo to JA znam ją najdłużej. Nie ty Iuzki- ja.
- Ja uważam, że macie równe szanse.
- Zgadzam się z Sori'm 
-A ja się z nim nie zgadzam !
- Nejtan, Izuki przestańcie. To nie ma sensu. Pamiętajmy o tym, że nic co powiecie nie zmieni faktu, że się obudziła.
-Racja.
-I nagle się zgadzasz? Widzę, że mój białowłosy kolega ma względem niej jakieś plany.
- Nie przesadzaj  Izu. Nejtan po prostu się chce przywitać. Prawda ?
- Taa można powiedzieć, że coś w tym stylu. Ja na razie spadam.
- Idę z tobą.- Obydwaj wstali od stołu i ruszyli w stronę wyjścia.
- Izuki, o co  im chodziło ?
- Sasa! Zapomniałem o tobie.
-Zauważyłam, ale o co im chodziło?
- O to, że wyglądasz na bardzo...unikalną osobę.
- Co to ma wspólnego z waszą rozmową?
-Oj, uwierz mi ma i to wiele.
-Ale...
-Nic więcej nie powiem.
    Pogodziłam się z faktem, że Izu faktycznie nic więcej nie powiedział i wróciliśmy do pokoju. Chłopak tak jak obiecał wczoraj ćwiczył ze mną, aż do wieczora. Faktycznie byłam bardzo zmęczona. W między czasie zanim poszłam spać pokazał się u nas w pokoju doktor Anonim. Powiedział, że będę musiała zostać jeszcze kilka tygodni na obserwacji. No cóż. Bywa. Za to nie pokazał się ten cały Nejtan. Nie rozumiem, dlaczego, przecież chciał się przywitać...


2 komentarze:

  1. Ostatnie 2 zdania: "Za to nie pokazał się ten cały Nejtan. Nie rozumiem, dlaczego, przecież chciał się przywitać..." - uwielbiam! Świetne rozegranie akcji i genialny "konflikt" między chłopakami. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet wiem ktory bedzie twoim chlopakiem hehe superowe jak zawsze ;) pamietaj ze jedziemy razem do Japoni xD

    OdpowiedzUsuń