Jedną z tych lepszych wiadomości jakie usłyszałam ostatnio, był fakt, że po tygodniowych staraniach unikania Nejtana, chłopak nareszcie opuścił szpital. Sori chyba też. Szkoda trochę, bo Izuki nie będzie miał towarzystwa. Mimo, że się z białowłosym "żarli" to widać było, że jakiś tam stosunek koleżeński do siebie mają. Skoro już o czarnowłosym mowa to wiele czasu spędziliśmy razem. Ten przed wyjazdem białowłosego i ten po wyjeździe. Podczas tych kilkunastu, albo kilkudziesięciu chwil o nim też dowiedziała się bardzo wiele. Gustuje we wszystkim co ciemne, czarne ciuchy, czarne dodatki, czarna torba. Co tam jeszcze było... podobno ma jeszcze czarną gitarę oraz czarne ściany w pokoju. A co do gitary to jego muzyka jest obłędna. Pożyczył parę razy instrument od kolegi, więc wiem co mówię, bo słyszałam. Uwielbia mięso i owoce morza, ale w szpitalu nie bardzo serwują takie rarytasy, a jak już serwują coś mięsnego to mięsne to, to raczej nie jest, więc musi się zadowalać ostrymi rzeczami. Uwielbia kryminały nie ważne, czy jest to książka, czy film. W sumie jest taki trochę podobny do nocnego czarnego demona ( noc i demony tez lubi....), ale chyba z tą różnicą, że ten demonek jest względem mnie bardzo czuły i kochany. Lubię z nim i z dziewczynami spędzać czas. Nie czuje się wtedy taka samotna jaka naprawdę jestem, a niestety wiem, że prędzej, czy później, ale raczej prędzej będą musieli mnie opuścić i zostanę sama. Ale nie będę smęcić. Mam wielkie wsparcie w Izuki'm i za każdym razem się ono powiększa. Cóż jestem z tego bardzo zadowolona.Nie chcę zanudzać opisywaniem każdego dnia jaki tu przeżyłam, bo nie lubię gdy ktoś śpi jak gadam, więc przejdę do tego co działo się dwa tygodnie po moim spotkaniu z "Lustrzanym odbiciem".
Było rano, gdzieś koło, w sumie kogo to obchodziło, która była godzina, ważne, że było rano - moment w którym normalnie ludzie śpią, ale nie ja i nie Izuki. Nas zbudziła chodząca wredota- Doktorek Anonim. Kazał wstawać i ubrać się w szpitalne ubrania. Chyba wcześniej pominęłam fakt, że musieliśmy nosić coś takiego, w sumie było to takie okropne i tak źle wyglądało, że w ogóle nie powinnam o tym pisać, ale jak już zaczęłam... Biały podkoszulek z napisem "Szpital nadzwyczajny w Yokahamie" ( do tej pory nie rozgryzłam co oznaczało to "nadzwyczajny" ) , turkusowe dresy, których chyba nikt nie lubi i białe pantofle. Ten kto to stworzył miał zero, ale to kompletne zero gustu. Ale wracając. Zrobiliśmy co nam kazał inaczej, by krzyczał, a przez to odebralibyśmy sen innym niewinnym ludziom. Po chwili wędrowaliśmy za nim długim korytarzem do jego gabinetu. Cokolwiek się stało to : Nie była moja wina! Siadając na krzesełkach w małym niebieskim pomieszczeniu z tandetnymi meblami bałam się. Czarnowłosy też się bał, W sumie czuliśmy się jakbyśmy byli być zaraz oskarżeni o zabicie kogoś i skazani na śmierć. I dla tych co myślą, że przesadzam. Gdybyście byli na przeciwko TEGO człowieka. A TEN człowiek patrzył by się na was wzrokiem chęci mordu. Też byście tak mieli. I nagle zmiana o 360 stopni. Na jego twarzy pojawił się ogromny banan zwany potocznie uśmiechem.
- Dlaczego macie takie grobowe miny ? Mam dla was wspaniałe wiadomości.
- Ale Pan przed chwilą miał minę jakby co najmniej chciał kogoś zabić...
- Nie musisz się tym przejmować Izuki, po prostu zamyśliłem się o moim pacjencie.
- A więc co to za wiadomości?- Postanowiłam się wtrącić. A co niech nie zapominają znowu, że tu jestem
- A no tak. Dobrze, że tego pilnujesz Sasame, bo pewnie bym się zaczął kłócić z Izuki'm i bym zapomniał. No więc. Znaleźliśmy wasze rodziny, a co przy okazji za tym idzie pełne karty tożsamości. Myślę, że zacznę od Izuki'ego, bo tu mi będzie o wiele łatwiej.
- To słucham, bardzo chciałbym się już coś o sobie dowiedzieć.
- No więc : Izuki Miruki, lat 17 urodzony dnia 08.10 w Kushiro, a zamieszkały w Sapporo wraz z ojcem Leonardem, który jest biznesmenem. Aktualnie mężczyzna jedt na wyjeździe w Madrycie . Matka zmarła dwa lata temu. Została brutalnie zamordowana, a sprawcy do tej pory nie odnaleziono. Masz jeszcze brata, niestety o nim nie udało się znaleźć żadnych faktów, oprócz tego, że ma aktualnie 20 lat. Wygląda to jakby zaginą, albo celowo zamazywał ślady po sobie, coś jak ucieczka. Proszę o to zdjęcie sprzed pięciu lat. - Podał chłopakowi zdjęcie.- Będziemy próbowali poinformować twojego ojca, gdzie jesteś, bo jak na razie nie możemy się do niego dodzwonić. Jakieś pytania ?
- Tak, jedno. Skoro mieszkam w Sapporo to jakim cudem znalazłem się nagle w Yokahamie ?
- Uczęszczasz do Szkoły "Kaihatsu to bunka** ", gdzie należysz do klubu muzycznego, a tam jesteś liderem. Wraz z zespołem przyjechaliście tutaj na konkurs talentów.
- Rozumiem.
- Jeszcze jakieś pytania ?
- Z mojej strony tyle.
- Dobrze, więc teraz Sasame. I z tobą jest trochę delikatniejsza kwestia. Jeśli chcesz Izuki może opuścić mój gabinet.
- Nie, chcę, żeby został.
- Dobrze więc. Słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzał. : Sasame Toroshiko, lat 16 urodzona 08.11 w Obihiro, potencjalne miejsce zamieszkania to Sierociniec "Issho ni ***"w Osace. O twojej rodzinie nic nie wiadomo. U nas znalazłaś się w wyniku nieszczęśliwego wypadku podczas wycieczki z kolegami z ośrodka. Dzwoniliśmy już do dyrektorki, za tydzień przyjedzie po Ciebie jej pomocnik. Więcej musisz dowiedzieć się od osoby, która tu przyjedzie oraz od znajomych z tamtąd. Ja nic więcej nie wiem. - Słuchałam jego słów jak osłupiała. Nie mogłam uwierzyć, że na prawdę słyszę to co słyszę.- Tyle. Możecie już iść.
- Dobrze. - To jedyne co umiałam z siebie wydusić "Dobrze". Wcale nie jest dobrze! Wstałam z drewnianego krzesła i ruszyłam w stronę swojego pokoju. Izuki towarzyszył mi w ciszy. Nawet nie śmiał się odezwać. Weszliśmy do pokoju od razu położyłam się na łóżku i przykryłam cała kołdrą. Jestem sierotą. Teraz przypominam sobie własne słowa "A może nie mam domu.... Czy mam rodzinę? " To były pytania na które wtedy nie znałam odpowiedzi, a teraz mogę spokojnie powiedzieć "Tak nie masz domu i nie nie masz rodziny.Jesteś sama na tym świecie. Wszyscy Cię zostawili" Byłoby mi o dużo lepiej, gdyby mi nic nie powiedział. Wolałam nic o sobie nie wiedzieć, niż wiedzieć o sobie takie rzeczy. Normalny człowiek tego nie zrozumie. Przecież ma kochających rodziców i dom, miejsce do którego może, wrócić, a ja ? Ja tego nie mam. Jedyne co mogę zrobić to o tym pomarzyć. Wszystkie moje emocje wyszły na wierzch, co zaskutkowało płaczem , bo poczułam wodę na policzkach. Czarnowłosy chyba usłyszał, że szlocham, bo podniósł kołdrę pod, którą byłam schowana i zaczął głaskać mnie po głowie.
- Sasa, aniołku mój, nie płacz już.
- Ty nic nie rozumiesz. Masz do kogo wrócić, ja nie mam nikogo.- Podniosłam oczy na chłopaka, wydawał się taki zatroskany.
- Masz mnie. - Otarł mi łzy.
- Ale sam doskonale wiesz, że z Sapporo do Osaki jest bardzo długa droga.
- Będę specjalnie do Ciebie przyjeżdżał.
- Obiecujesz ?
- Obiecuję.
Przytuliłam się do niego. Jest taki ciepły. Nie wyobrażam sobie, by mogło go przy mnie nie być. To tak jakbym straciła coś ważnego, zresztą już się tak czuję, ale to, by była kolejna ciężka rana. "Odczepiliśmy" się od siebie i spróbowaliśmy ułożyć wspólna piosenkę. Na zasadzie ja piszę, Izu śpiewa, bo mój głos jest niestety przeznaczony tylko do fałszowania. Trochę mnie to rozweseliło. Co ja mówię, dzięki temu zapomniałam kompletnie o tym, że jeszcze parenaście minut temu płakałam pod kołdrą. Nagle do pokoju wpadły dziewczyny : An i Mani. A zdyszane były jakby maraton przebiegły. Ale, czy An, przypadkiem nie mogła chodzić, a co dopiero biegać? To jest zastanawiająca kwestia, ale chyba nigdy już się nie dowiem jak powinno być , bo stało się to :
- Sasa, idziesz z nami, ale to już i bez dyskusji.- Naprawdę, chciałabym wiedzieć, czy one nie posiadają zdolności telepatycznych do mówienia w tym samym czasie.
- Idę, idę.
Wyszłam za nimi, a mojego "kolegę" zostawiłam w pokoju, bo jak stwierdził "On się w takie rzeczy nie bawi, bo pewnie coś głupiego." Nie będziemy go zmuszać. Po chwili biegu doszłyśmy pod gabinet Anonima. Ciekawe o co im chodzi. Uchyliły drzwi.
- Słuchaj i patrz. - Na krzesłach, gdzie niedawno siedziałam ja i Izu, siedziało dwóch chłopaków. Wróć, chłopak i jakiś młody mężczyzna, mniej niż 20 bym mu nie dała, za to na 30 nie wyglądał. No właśnie. Jego wygląd. Długie białe włosy po pas z grzywka na prawą stronę. Owalna szczupła twarz, jasna karnacja i białe oczy. W pewnym sensie czuję się jakbym opisywała siebie... Za to drugi chłopak był całkiem inny. Krótkowłosy blondyn z niebieskimi patrzałkami i kremową karnacją. Jestem na prawdę ciekawa o co chodzi. Doktorek chyba rozmawiał z tym białowłosym.
- Panie Lexy. - Tak z nim rozmawiał- Obawiam się, że nie mogę Panu pomóc, ponieważ nie mogę osobom nieupoważnionym przekazywać informacji poufnych. Jest to tajemnica lekarska. A Pana, Panie Nathanielu. - Teraz zwrócił się do blondyna.- Nie mogę wpuścić do znajomej, ponieważ ze względu na infekcję, może się Pan zarazić. Jedynie pozwolenie na odwiedzanie ma jej rodzina. A teraz żegnam Panów, bo mam dużo pracy. Uciekłyśmy spod drzwi i schowałyśmy się za ścianą obok. W sumie to o co chodzi? Zakochały się ? Ciekawe po co mnie tu przyciągnęły. Po chwili " panowie" wyszli z gabinetu. Blondyn cicho i spokojnie, ale za to białowłosy krzyczał na właściciela pokoiku numer 35. Chyba nie umiał pogodzić się ze swoim losem. To było coś w stylu " Kim pan jest, że nie pozwala pan rodzinie się odnaleźć ?! Wstyd ! Czy Pan do ku..y nędzy nie posiada sumienia ?!" Taa coś takiego było, po czym trzasną drzwiami, tak, że myślałam, że szyba z okna za nami poleci z hukiem. Dziewczyny podbiegły pod gabinet , ale biały fartuszek wygonił je z tamtąd. Ja uważając, iż moja osoba jest tam zbędna udałam się do pokoju, gdzie z Izukim kończyliśmy naszą piosenkę. Po dwudziestu minutach, do pomieszczenia wleciały dziewczyny. Całe zdyszane, tyle, że tym bardziej więcej niż wcześniej. Chyba wcześniejsze krzyki to były ich krzyki....
- Dziewczyny co się stało ?
- No więc , jak sobie poszłaś An'a zaczęła kłócić się z Anonimem i z tego wszystkiego wyszło tyle, że gwizdnęłyśmy mu jego komórę i portfel i później jakoś znowu wyszło, że zaczął nas gonić i tak się goniliśmy przez trzy piętra, a aktualnie nie może nas znaleźć.
- A po co to wszystko ?
- No bo ten chłopak, ten blondyn którego widziałaś w gabinecie to jest nasz znajomy, znaczy mój znienawidzony znajomy, a dla An'y przyszły mąż i chcemy, żeby go wpuścił.
- O Jezu kobiety i te ich problemy. A nie możecie się z nim spotkać jak An'a wyjdzie ze szpitala. Przecież to jeden pies jest....
- Iii- zuuu- kiii !!! Nie !!! ( Wszystkie trzy zjechałyśmy go wzrokiem morderców)
- Dobra, dobra poddaję się. Już się nie odzywam.
- I dobrze. Siedź cicho i nie przeszkadzaj.
- Mani daj spokój, on nas po prostu nie rozumie...
- A coś ty się kochana siostrzyczko taka miła dla niego stała ?
- No bo wiesz...- W tym samym momencie do pokoju wparował wściekły i zdyszany Anonim. Blondyna z wcześniej trzymał za rękaw i wręcz wrzucił go do naszego pokoju, po czym wyciągną rękę w stronę dziewczyn, a te posłusznie oddały mu telefon i portfel. Wyszedł z naszego pokoju z wyraźną ulga na twarzy, ale w sumie jestem ciekawa jak to wyglądało. Dyrektor szpitala goni się z pacjentką i jej siostrą po szpitalu, bo te ukradły mu telefon i portmonetkę, gdyż ten nie chciał wpuścić ich kolegi. Ciekawe co by na to w jakimś tam wyższym wydziale powiedzieli. Po chwili odezwał się Nathaniel.
- Wiecie, że nie musiałyście robić maratonu? Jakoś bym sobie poradził.
- Ale tak jest prościej. - An'o, czy ty wiesz co mówisz ?
- Ta, akurat, takie to było proste, że, aż wcale. Ale i tak dziękuję. - Pocałował An'e w policzek
- Nie przy ludziach idioto ! - Mani wyraźnie się zbulwersowała
- Czemu nie ? - Nathaniel myślałam, że jesteś z tych co nie dają się sprowokować...
- Bo nie dość, że moja siostrę zarazisz głupotą to i ludzi wokół. - Zgaduje , że ta dwójka za sobą specjalnie nie przepada.
- Czym mam ich zarazić?
- Swoja głupotą
- Nie jestem głupi debilko
- Jesteś jak but lamerze
- Ej, przestańcie - An próbowała ich rozdzielić, ale nie wyszło...
- I mówi to osoba niezrównoważona psychicznie.- A ten dalej swoje....
- Ja? A widziałeś się dzisiaj w lustrze? - Zresztą Mani też... Jeśli to tak zawsze wygląda to współczuję brązowo-włosej i to bardzo.
- Ej, skończcie.- Kolejna nieudana próba rozdzielenia ich ze strony An.
- Cisza do jasnej cholery !!! Zamknąć jadaczki !!! - Po raz pierwszy słyszę, by Izu podnosił głos. Widać, że jest trochę, nie, bardzo jest wnerwiony. Po jego krzyku momentalnie zapanowała cisza. Blondyn wyraźnie zmieszany chyba sobie uświadomił co się właśnie działo...
- Przepraszam, za moje krzyki. Trochę mnie poniosło. - Spuścił głowę jak na ścięcie.
- Następnym razem tak nie krzycz, bo zrobię wam krzywdę, po za tym nie lubię krzyku, bo to jest oznaka słabości człowieka. - Podał mu rękę. I uśmiechną się jakby przedtem to co zaszło wcale nie zaszło...- Izuki Miruki.
- Nathaniel Fuse.
- A teraz wyjaśnijcie mi. Ty i An'a jesteście parą?
- My razem? Nie...- Mimo, iż powiedział to chłopak to obydwoje zrobili się czerwoni. Faktycznie pasują do siebie. Wybuchowi, ale spokojni.
- Ty na serio mówisz ? Serio nie jesteście razem ?
- Serio....- Zdziwienie Izuki'ego nie było nigdy wcześniej takie wielkie...W każdym razie nie widziałam.
- Sasa - O przypomnieli sobie o moim istnieniu- Zostań tutaj z dziewczynami. Ja muszę z nowym kolegą zamienić parę słówek.
- Jasne.
I wyszli, a nie wracali przez 15 minut i szczerze mówiąc zaczęłyśmy się zastanawiać co oni mogą robić przesz 15 minut ? Chwilę później wrócili, tak jakby zespoleni. W sumie postanowiliśmy chwilę pogadać, ale nie bardzo wiedzieliśmy jak się do tego zabrać, więc skończyło się na zabawie w butelkę. Grało się bardzo fajnie i przyjaźnie do czasu....
* Kuro Obune - Czarna Jedynka
**Kaihatsu to bunka - Rozwój i Kultura
***Issho ni - Razem
/ Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Na następny przygotowałam coś w rodzaju niespodzianki. A i ogłoszenia parafialne. Do 24 grudnia zamierzam zamieścić ostatnie rozdziały z części "Szpital" ( jeszcze trzy) . Jeśli macie jakieś życzenia co do rozdziału lub rysunku na Boże Narodzenie to z przyjemnością wezmę je pod uwagę ^^ Bye bye /
Izus jak zwykle superowe ;) jak moglas w takim momencie zakonczyc... nie moge sie doczekac co sie stanie :o dodaj szybko nastepny rozdzial ;*
OdpowiedzUsuńRozdział będzie albo dziś albo jutro, zależy od tego jak się wyrobię. A jakieś życzenia odnośnie Bożego Narodzenia ?
Usuń