OPOWIEŚĆ PIERWSZA
"Szpital"
Rozdział pierwszy
- Sasame? Słyszysz mnie?- Skinęłam głową, nie jestem do końca pewna , czy było to do mnie.- Strasznie się cieszę. Pójdę powiedzieć doktorowi. Nie ruszaj się z tąd.
Ponownie skinęłam głową. I gdzie niby maiłabym pójść? Nie znam i nie pamiętam tego miejsca, tym bardziej nie będę pamiętała okolicy. Po co miałabym wychodzić? By się zgubić? To stwierdzenie było niedorzeczne. Ale myślę o głupotach. Analiza faktów... Wcześniej ta osoba, chyba kobieta, a więc ta pani nazwała mnie Sasame, po czym ucieszyła się na moją reakcję. Mam nadzieję, że to imię jest moje, bo bardzo mi się podoba. A jeśli nie jest moje to na pewno tak bym się właśnie chciała nazywać. Ciekawe, czy to imię ma jakieś znaczenie? Po chili przyszedł ten, ten jak go ta pani nazwała... Doktor?
- Sasame rozumiesz co mówię ?- Ponownie kiwnęłam głową.- To świetnie. Zbadam Cie teraz, a jeśli coś gdzieś Cię zaboli to masz mi powiedzieć. Jasne?
-Uhum..
To były jedyne słowa na jakie było mnie w tamtym momencie stać. Nawet nie wiem, czy można to do słów zaliczyć...Szczerze to nie wiem, czy umiałabym wydusić z siebie jakieś inne. Doktor- tak już wiem, że to doktor.- przebadał mnie- cokolwiek to znaczy-i po wykrztuszeniu z siebie"Tak", "Nie" i "Sasame" wyszedł z pomieszczenia, wręcz w podskokach...Nie wiem, dlaczego tak się cieszył...Po nim wyszły także te panie i zostałam sama. W dużej białej sali. To chyba jest ten no...-Pokój ! Położyłam się na łóżku.Przez jakiś czas patrzyłam się w ... chyba sufit.Nagle tak jakoś odwróciłam głowę w stronę przeciwną niż drzwi. Zauważyłam jakieś rzeczy. I właśnie w tym momencie do sali wszedł jakiś chłopak. Był wysoki, czarnowłosy i nie wiem dokładnie, ale chyba zielone oczy.Był ubrany...Dziwnie był ubrany w sumie to nawet nie wiem, jak się ten strój nazywał. Obserwowałam całą jego drogę od wejścia do tego czegoś obok mnie. Ja na tym leżałam. To chyba łóżko. Usiadł na tym koło i odwrócił się do mnie...
- Widzę, że się obudziłaś. Jak się czujesz? A tak w ogóle to cześć.
- Cz...Cześć.
- Hmm, nie powiesz nic więcej?- Bynajmniej nie miałam ochoty tego robić.- W sumie Ci się nie dziwię, że nie chcesz gadać.
- Dlaczego?
- He-he mam Cię. Leżałaś tu bardzo długo. dłużej niż ja.
- Naprawdę?
- Tak. Ja tu podobno leżałem tydzień, a z tego co wyczytałem to ty już dobre trzy tygodnie.
- Nie wierzę Ci.
- Jak doktor przyjdzie to Ci powie to samo. A tak w ogóle to jestem Izuki.
- Ja chyba Sasame.
- Nie chyba tylko na pewno.- Chłopak przewrócił oczami. - To odpowiesz w końcu na pytanie jak się czujesz ?
- Nic mnie nie boli i jakoś tak nagle łatwo mi się wypowiadać, co przedtem było prawie nie możliwe. Rozmawiam z tobą i nie jest mi nie dobrze. To chyba czuje się w miarę.Za to nic nie pamiętam.
- Łał najdłuższa wypowiedź jaką usłyszałem od Ciebie.- Wycedził w moją stronę wielgaśny uśmiech.-A tak na serio. Nie dziwię Ci się, że nic nie pamiętasz. Jesteśmy na oddziale osób z amnezją.
- Na czym ?
- Oddziale osób z amnezją. Dokładnej to jesteśmy w szpitalu, ale o dokładniejsze położenie nie pytaj, bo mi nie powiedzieli, bo się bali, że ucieknę...
- OK. Wytłumacz mi jeszcze co to ta "amnezja" i myślę , że zrozumiem.
- Amnezja to pewien rodzaj choroby. Sprawia, że zapominasz swoje życie, lub przynajmniej jego część. W twoim przypadku tak samo jak i moim. Niczego nie pamiętasz. Zapominasz, gdzie mieszkasz, czy masz rodzinę. Zapominasz kim byłeś...
- To znaczy, że ty...
- Tak ja tez nic nie pamiętam. Znaczy podstawowe rzeczy kojarzę.
W tym momencie do pomieszczenia wszedł lekarz, któremu od razu po zobaczeniu Izuki'ego zszedł uśmiech z twarzy.
- Widzę, że się zaprzyjaźniacie.
- Doktorze nie sądzę, że po pięciu minutach można to przyjaźnią nazwać, ale to Anonima zdanie.
- Izuki ile razy mam powtarzać tobie i twoim zacnym kolegom, żebyście mnie tak nie nazywali.
- Chciałby pan.
- Chciałbym. - Chłopak wystawił w jego stronę język,a doktor zrobił minę jakby błagał o coś sufit. Może o to by się zawalił na Chłopaka?-Wracając do Ciebie Sasame. Twoje badania wyszły dobrze. Izuki Ci już pewnie powiedział, że jesteś w szpitalu. Zostaniesz tutaj na obserwacje. Dotąd, dopóki nie znajdziemy twojego domu, a nuż Ci się coś przypomni. Tak, więc Izuki wprowadź koleżankę do rzeczywistości. A ty Sasame nie bierz przykładu z jego zachowania. Zrozumiałaś?
- Myślę, że tak.
- Izuki?
- Tak jest szefie Anonimie.- Wścieknięty lekarz wyszedł z pomieszczenia.
-Czemu go tak nazywacie?
- A przedstawił Ci się ?
- No nie.
- No właśnie. Zawsze o tym zapomina, dlatego większość pacjentów nie zna jego imienia i własnie dlatego go tak nazywamy.
- A jego prawdziwe imię?
- Leonidas jakiś tam. Podobno włoch, ale kto by tam wierzył plotką.
- Aha. Myślę, że rozumiem.- W tym momencie do pokoju wszedł jakiś chłopak.
- Siemasz Izu. Masz czas ?
- Cześć. Jakoś tak nie bardzo, bo widzisz Sasame się obudziła i dostałem zadanie wtajemniczenia jej w nasz świat.
- Ach! Obudziłaś się.- Spojrzał na mnie.- Jestem Sori. Miło mi Cię poznać.- Podał mi rękę.
- Mi Ciebie też. - Chyba powinnam ją uścisnąć. Tak też zrobiłam.
- Izu mogę Ci pomóc w przypominaniu jej ?
- Nie!- To nie było tak strasznie dosadne, że można się przerazić.
- Dlaczego?
- Mógłbym powiedzieć "Bo tak", ale i tak byś się wypytywał, więc krótkie objaśnienie. Gdy na początku mojego przebudzenia się dużo osób kręciło w koło mnie, byłem zszokowany. Myślę, że Sasame tez będzie. Po prostu na razie chcę ja przyzwyczaić.
- Okej. Niech Ci będzie. Ale jak ją przyzwyczaisz to powiadom mnie i Nejta.
- Kto to Nejt? - Postanowiłam przypomnieć panom o swoim istnieniu.
- Nejt to mój kolega z pokoju.
- A ty też masz zanik?
- Ja? Moja sytuacja jest trochę inna... Wyjaśnię Ci to kiedy indziej, a teraz muszę znikać. Trzymajcie się.
Chłopak wręcz wybiegł z pokoju. Zastanawiam się co go napadło. Przecież spytałam go tylko o to, czy ma zanik? Zrobiłam coś nie tak ?
- Nie przejmuj się nim.
- Okej. A co to za " wtajemniczenie w świat"
- Przypomnienie na początek podstawowych rzeczy. Takich jak na przykład liczby, alfabet, czytanie, liczenie, kolory, części ciała i rozpoznawanie podstawowych rzeczy.
- Dużo tego...
- Jak zobaczysz, albo usłyszysz to sobie szybko przypomnisz.
- Ach. Ok. Dziękuję.
- Za co ?
- Za to, że mi chcesz pomóc.
- Za to nie musisz dziękować.- Albo mi się zdawało, albo się lekko zarumienił.- Wiem, że się nie dawno obudziłaś, ale u nas jest aktualnie 21.00. Czyli późno w nocy. Mi jako chłopakowi nie wypada, ale jestem strasznie zmęczony i chciałbym się położyć, a przypominanie zaczniemy jutro. Ok?
- Jasne.To jak się powinno mówić?
- Dobranoc.
- Dobranoc
Chłopak położył się plecami do mnie i chyba zaczął mówić sam do siebie i jeśli dobrze słyszałam to o Nejtanie. Dziwnie, myślałam, że się przyjaźnią. Nie przysłuchiwałam się jego dalszym rozważaniom. Myślę ,że to nie moja sprawa. Po chwili jednak odwrócił się w moją stronę.
- Wiem, że mówiłem, iż jestem zmęczony, ale zapomniałem spytać.
- To pytaj.
- No bo ty masz białe włosy i jak się okazało oczy i są one naturalne i niewidoma też nie jesteś i tak mi się kojarzysz z aniołem.- Tak jak to powiedział to dopiero uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia jak wyglądam. Nigdzie nie ma nawet lustra, by się przejrzeć.-I w związku z tym, czy mogę do Ciebie mówić "aniołku" ?
- Aniołku?
- Tak.- Znowu się zarumienił. To jakaś choroba jest ?
- No cóż. Jeśli chcesz to możesz tak mówić.
- Naprawdę?- Skinęłam głową.- Dzięki. A więc jeszcze raz dobranoc aniołku.- Po czym zasną. Ja chyba tez powinnam to zrobić. Po czym od razu po pomyśleniu o tym postanowiłam udać się do krainy Morfeuszy.
"Aniołku" dobre :D świetnie piszesz i czekam na następne fragmenty opowiadania
OdpowiedzUsuńSasame supeeeer! ;)
OdpowiedzUsuń